Archiwum 24 czerwca 2003


cze 24 2003 Gratka dla fanatyków piłki
Komentarze: 10

Notka pisana pod wpływem działania środków odużających, co nie usprawiedliwia faktu jej bezsensowności i bezcelowości. Z braku bardziej ambitnych tematów postanowiłem przedstawić "szerokiej" publiczności kulisy jednego z ostatnich spotkań barażowych. Akcja tego dwumeczu rozpoczeła się w niewielkiej miejscowości położonej w lubelskim a zwanej po prostu Łęczna. Chłopaki z Lubina udali się na stadion Górnika (taką nazwę nosi klub z tego miasteczka mający aspirację do statusu pierwszoligowca) w celach turystyczno-rekreacyjnych, tak więc ambitni i waleczni drugoligowcy bez trudu pokonali Lubinianów 1:0, wynik mógłbyć kilka (jeśli nie kilkanaście) razy wyższy, gdyby nie znakomita tego dnia (o dziwo) dyspozycja bramkarza Zagłębia - Jarosława Krupskiego. Meczu tego świadkiem nie byłem, tak więc skupie się na rewanżu, który odbył się tydzien po pierwszej konfrontacji wspomnianych drużyn.

Trener: Chłopaki co robimy, sytuacja jest chujowa musimy wygrać roznicą przynajmniej dwóch bramek.

Piłkarz A: Damy radę, przy naszej publiczności wszystko jest mozliwe...

Piłkarz B: Ochujałeś? Kupujemy, nie będę się ścierać przez 90 min, ja już mam wakacje.

Trener: Co na to reszta?

Piłkarze od A do Z: (rozleglo sie jednoglosne) Kupujemy!!!!

Trener: No w końcu od czego jest ten nasz sponsora. Niech płaci, jeśli chce dalej oglądać pierwszą ligę w Lubinienie.

Po naradzie i obraniu taktyki na ten jakże ważny dla lubińskiego klubu mecz piłkarze rozeszli się do domu, tymczasem władze zagłębia czekali na przyjazd drugoligowca. Na krótko po przybyciu gości, spotkali się w kuluarach przestawiciele (nie chce uzywac nazwisk) obu klubów.

przedstawiciel Zagłębia: Siemasz DRUGOLIGOWCU, wszyscy wiemy ze przyjechaliscie dostac wpierdol, więc proponuje Wam za tego wpierdola zapłacić. W końcu jestem człowiekiem honorowym.

przestawiciel Górnika: ???

p. Z.: Jaką rekompensatę zyczycie sobie za porażkę 3:0? Nie będziemy przeginać z wyższym wynikiem.

p. G.: Nie po to ścieramy się trzeci sezon w drugiej lidze, aby teraz sprzedawać awans Waszym gwiazdom z Lubina.

p. Z.: Przecież nie macie szans.

p. G.: To po chuj ta propozycja ustawienia meczu?

p. Z.: Swit tez sprzedaje baraże, więc o chuj Wam chodzi wiochmeni, spierdalać do drugiej ligi miejsce gdzie Wasze miejsce! (odezwał się miastowy...)

p. G.: Sam spierdalaj! Górnik wchodzi do pierwszej ligi albo pozostanie w drugiej, ale po uczciwej walce.

p. Z.: Nie macie oświetlenia nie dopuszczą Was.

p. G.: Jak awansujemy, sposnor się znajdzie.

p. Z.: Ale...

p. G.: Spierdalaj!

Niestety negocjacje spełzły na niczym. Trener musiał odpowiednio umotywowac swoich piłkarzy, z których po tym sezonie w lubińskim zespole zostanie góra 3, tak więc mają oni o co walczyć...

Rozpoczyna się mecz. Na stadionie komplet, ludzie siedza nawet na schodach, gdyż zabrakło krzesełek. Frekwencja porównywalna do tej z pamietnego meczu z AC Milanem (przegranego de facto 1:4). Na początku chaos, nic wielkiego. 19 minuta, rzut rożny, pilka spada na głowę Klimka i ląduje w bramce gości. Szalenśtwo na trybunach, ludzie nie wiedza już jak okazywać swoją nieukrywaną radość, podczas tak ogromnego stresu. Drą się, tanczą, otwierają szampany. Nie mineło 5 minut, w pole karne wchodzi Brasilia (to nazwisko piłkarza a nie państwo), strzela z odległości 5 metrów... niestety przenosi futbolówkę nad poprzeczką. Chwilę potem Klimek wychodzi na czystą pozycję, przed nim już tylko bramkarz Górnika. Wszyscy już na stojąco wiwatują drugą bramkę, niestety Klimek zaczał wiwatować razem z przybyłymi na ten mecz kibicami i zapomniał oddac strzału na bramke. Piłka pada do rąk najbardziej zaskoczonego tą sytuacją golkipera Łęcznian. Końcówka pierwszej połowy i ponownie Klimek wchodzi w pole karne, przed nim ponownie już tylko bramkarz. Tym razem postanawia się zrehabilitować i oddaje czas z dalszej odległości (14-15 m). Huknał jak z armaty, niestety piłka miała problemy żeby dotoczyć się do linii końcowej boiska... pomijam już fakt ze przekroczyła w końcu tą linię w odległości 20-25 metrów od prawego słupka bramki. Ostatnia akcja tej części spotkania. Z prawej strony na bramkę Lubinian dośrodkowuje nieznany nikomu piłkarz nieznanej drużyny (dla niewtajemniczonych chodzi tu o Górnik Łęczna) piłka leci do góry, po czym spada (o kurva jakie to dziwne...) niczego nieświadomi Lubinianie skaczą do piłki we dwóćh. Niestety wpadli na siebie w powietrzu i obaj padli jak szmaty w polu karnym. Zorientowawszy się w sytuacji (czyt. opanowując wybuch śmiechu) pilkarz Górnika - Bugała strzela... gol! 1:1. Koniec pierwszej połowy. Na stadionie zaponawała cisza, piłkarzom schodzącym do szatni towarzyły gromkie... gwizdy. Sprawdza się powiedzenie piłkarskie, że "Niewykorzystane sytuacje się mszczą" ale co gorsza sprawdza się też naczarniejszy z możliwych scenariuszy dla Lubinian: nie udało im się kupić meczu! Żartuje oczywiście, chodzi o to, że teraz będą musieli strzelić dwie bramki, żeby pozostac w gronie najlepszych drużyn w kraju. W szatni musiały paść naprawdę mocne słowa, bo piłkarze po wyjściu na drugą połowę stali jakby jeszcze słyszeli te krzyki. Bez pomysłu, bez koncepcji, drugoligowcy robili z nimi co chcieli, wchodząc raz po raz w nasza obronę niczym w "masło". Kibice zirytowani takim przebiegiem wydarzeń, postanowili zdopingować swoją drużynę, gromkimi śpiewami:

"MECZ PRZE-GRA=NY WPIER-DOL MUROWANY!!! MECZ PRZE-GRA-NY WPIER-DOL MUROWANY!!!"

Najwidoczniej do piłkarzy nie dotarło to głebokie przesłanie, gdyż obraz gry się nie zmienił. Kibice zatem zdecydowali się na większą bezpośredność:

"WPIERDOL MACIE JAK PRZEGRACIE!!! WPIERDOL MACIE JAK PRZEGRACIE!!!".

No i stało się 83 minuta spotkania, rzut wolny dla gości, strzela Bugała lobuje Krupskiego z ponad 20 metrów i piłka ląduje w samy okienku. 1-2! Czyli de facto po meczu, bowiem Lubinianon potrzeba było teraz strzelić 3 bramki w 6 minut. Niestety ostatnie 6 minut grali przy opustoszałym stadionie, gdyż po tej bramce 70% kibiców udało się do domów wierząc że ich ukochana drużyna zdoła jeszcze odwrócić losy tego meczu. Gorliwsi "szalikowcy" udali się na sektor tuż za ławkami rezerwowych i gdy sędzia Granat zakończył spotkanie a prezes Górnika wybiegł na murawę z szampanem, podziękowali swoim pupilom za grę:

"JUZ NIE ŻYJECIE, EJ KURWY JUŻ NIE ZYJECIE, JUŻ NIE ZYJEEEEEECIEEEEEE, EJ KURWY JUŻ NIE ŻYJECIE".

Piłkarze Górnika schodzą do szatni, dostają oklaski od kibiców lubińskich, bo pokazali naprawdę kawał dobrej piłki. Na murawie siedzą nasi. Oczywiście w odpowiedniej odległości od sektorów z kibicami, aby nie oberwac różnymi przedmiotami lecącymi w ich stronę. Spiker poprosił o kulturalne zachowanie, gdyż obiekt jest monitorowany. Cały stadion oczywiście ustosunkował się do tej prośby i wszyscy jednocześnie zaczęli pozdrawiac pilkarzy drugoligowego już Zagłębia:

"WY-PIER-DA-LAĆ!!! WY-PIER-DA-LAĆ!!!".

Po takim emocjonującym spotkaniu wolałem udać się do domu, gdyż zaczęło się tam robić mało bezpiecznie, i niech ktoś teraz powie ze polska piłka nożna nie dorasta europejskim standartom do pięt!?

 

kamil13 : :